Cykle “Esencje” zaistniał jako istota, jako substancja, jako stworzenie lub stwarzanie. 

 Jest to opowieść o bogini, o jej narodzinach, życiu, ciele, codzienności, w sposób symboliczny. Nawiązuję w tym projekcie także do historii sztuki odnosząc się do  wyidealizowanego obrazu kobiety, jak i do tych momentów, gdzie ten obraz został zbezczeszczony. W moich obrazach odradzam ją na nowo. Odradzam ją w siebie poprzez moje intymne spotkanie z nią.
  W czasach, gdzie widz jest zagubiony, przebodźcowany pragnę mu pokazać inny obraz kobiecego piękna, w cielesności, w miąższu, zmysłowym ruch, w woni. Chcę stworzyć z widzem relację, która dotyka głęboko ukrytych tematów tabu, oswoić je, pokazać naturalność i ważność, przywrócić godność przez mój własny pokłon i docenienie kobiecej świątyni. Kobiece łono jest portalem, brama do tego wymiaru, miejscem kreacji nowego życia, to najważniejsze miejsce mocy naszego świata. W kobiecie zachodzą iście alchemiczne procesy, dzięki którym stwarza przyszłość, przez swoje fizyczne substancje i procesy zachodzące w jej ciele. Łono staje się miejscem, do którego schodzi dusza, wyjątkowe mieszkanie w którym spędza swe pierwsze chwile w swoim nowym ciele. Rozpoznaje ona emocje czując świat poprzez ciało kobiety i jego emocjonalność. Uczy się tam świata w jakim przyjdzie mu żyć.  Myśli i przekonania kobiety, która gości w swym ciele nową istotę, kształtują nowe życie na swoje podobieństwo tworząc tym samym przyszłość. To duża odpowiedzialność, jak i ogromne poświęcenie. Niosąca życie w sobie buduje w tym czasie gotowość do służby. Piękny proces, magiczna przemiana.
Moje symboliczne kwiaty składamy na ołtarzu tej właśnie świątyni.

Źródłem inspiracji do spotkania się z tym tematem stało się między innymi zdanie z Rumiego,  że nikt nie zastanawia się nad tym, czy róża cierpi kiedy rozkwita.

Róża ta stała się dla mnie symbolem kobiecej transformacji, wszystkich jej przejść, czy  inicjacji, które prowadzą ją do świadomości i pełni. Transformacji, które w naszych czasach bez wsparcia, bywa bolesne i niezrozumiała dla rozkwitających do swej istoty kobiet. Róża w rozkwicie emanuje pięknem. Porusza. 
Niemniej piękno w naszych czasach często utożsamia się z wyglądem fizycznym, i można byłoby zrozumieć moje prace w ten sposób, na takiej też płaszczyźnie, gdzie kobiety od wieków katują swoją cielesność, aby się dostosować do panujących kanonów. Ja piękno i pełnię postrzegam w duchowej gotowości i świadomości. Pragnę mówić o pięknie, które nie uznaje kanonów.
Back to Top